z życia fotografa

Ślub za granicą? Jestem na TAK!

Magdalena Mizera Ślub za granicą 1

Śluby za granicą stają się bardzo popularne – ręka w górę, kto choć raz nie usłyszał od swoich znajomych przygotowujących się do ślubu, że najchętniej spakowaliby walizki i uciekli w niewielkim gronie gdzieś bardzo daleko. A może Wy sami mieliście takie myśli? 🙂

W tym roku zostałam narzeczoną i mogłam wejść w tę drugą rolę – szukającej i wybierającej! Przez głowę przebiegały nam naprawdę najróżniejsze scenariusze, oczywiście łącznie z bez-tłumowym ślubem za granicą Polski. Z rozmów z innymi parami, które są na tym samym etapie i z mojego doświadczenia, jako fotografa ślubnego, wiem, że taki pomysł pojawia się każdej parze, co najmniej raz podczas rozmów o ślubie. Skąd bierze się potrzeba rzucenia wszystkich konwenansów i tradycji w kąt i zorganizowanie ślubu zupełnie innego niż wszystkie?

Pierwszy na myśl przychodzi mi wątek czysto praktyczny – organizacja wesela przeraża 🙂 Będę się tutaj opierać na własnym doświadczeniu, ale też na wnioskach z rozmów z moimi byłymi i przyszłymi parami. Powiem Wam szczerze, że do myśli o ślubie podchodziłam bardzo optymistycznie. Nie miałam co prawda od 10 roku życia sprecyzowanego planu jak powinien wyglądać mój ślub, ale wydawało mi się, że skoro znam ten temat od podszewki, nie będę mieć żadnego problemu z jego organizacją. O jakże się myliłam! Zorganizowanie imprezy o takich charakterze i randze (dla mnie to bardzo ważny punkt zwrotny w życiu osobistym) nigdy nie należy do lekkich i przyjemnych, choćbyśmy byli nie wiem jak wyluzowani.

Zorganizowanie kilku-osobowego wyjazdu za granicę wydaje się być bajecznie proste w porównaniu do organizacji ślubu i wesela. Ostatecznie nie zdecydowaliśmy się na taką przygodę, ale temat nie jest mi obcy 🙂

Ślub za granicą? Jestem na TAK! z życia fotografa Ślub za granicą? Jestem na TAK! z życia fotografa

Ślub za granicą – dla kogo i z kim?

Nie taki diabeł straszny jak go malują! Organizacja ślubu za granicą wcale nie musi wiązać się z licznymi załatwieniami, bieganiem po urzędach i olbrzymimi kosztami. Często taki ślub wyniesie mniej niż przyjęcie w Polsce i przysporzy mniej problemów. Wszystko zależy od naszych priorytetów i oczekiwań. Jeśli nie zależy Wam na dużej ilości gości, a raczej na przeżyciu niesamowitej przygody – to ta opcja będzie dla Was idealna. Na taki ślub, z racji odległości i kosztów, zaprasza się jedynie najbliższe osoby – rodziców, rodzeństwo, bliskich przyjaciół. Nierzadko liczba gości nie przekracza 10 – co mi osobiście bardzo się podoba 🙂

Dlaczego ja nie zdecydowałam się na taki ślub? Właśnie przez tą ograniczoną liczbę gości, których chciałabym zaprosić: mam 7 starszego rodzeństwa, które bardzo kocham 🙂 Nie wyobrażam sobie tego dnia bez ich obecności, bez dzieciaków i moich super szwagrów. Moja najbliższa rodzina liczy 30 osób – to już trochę wykracza poza standardy kameralnego ślubu, prawda? Nie mówiąc o rodzinie mojego narzeczonego i naszych przyjaciołach.

Są jednak takie sytuacje w życiu, gdzie naprawdę nie potrzebuje się tłumu wokół siebie. Trzeba się dobrze zastanowić, czy zapraszanie na siłę dalekich znajomych ma sens, skoro bliskich osób będzie na naszym ślubie bardzo niewiele. W takiej sytuacji nie wahałabym się ani chwili, tylko bukowała loty do jakiegoś pięknego miejsca w Europie!

Ślub za granicą? Jestem na TAK! z życia fotografa Ślub za granicą? Jestem na TAK! z życia fotografa

Co trzeba załatwić w związku z ślubem za granicą?

Przede wszystkim formalności związane z dokumentami – nie różnią się bardzo od tych wymaganych w Polsce. Najłatwiej oczywiście wziąć ślub w konsulacie lub ambasadzie w wybranym przez nas mieście. Wszystkie dokumenty zazwyczaj przepływają bezproblemowo między tymi urzędami a Polską, trzeba tylko pamiętać o dodatkowej wizycie w wybranym konsulacie co najmniej miesiąc przed datą ślubu, aby wyrazić chęć zawarcia związku przed konsulem. Tak, to oznacza dwie wizyty w wymarzonym mieście w odstępie kilku miesięcy 😉 Kuszące, a wcale nie rujnujące finansowo w dobie tanich lotów!

Taka wstępna wizyta to też świetna okazja, żeby przetestować hotel czy restaurację na ślubny obiad/kolację.  Czy możecie sobie wyobrazić coś lepszego od szwędania się uliczkami Barcelony czy Rzymu w poszukiwaniu idealnych miejsc na romantyczną, poślubną biesiadę z najbliższymi? 🙂

Kolejnym problemem może być znalezienie makijażystki czy florystki, ale warto zapytać o takie kontakty właśnie w konsulacie – zwłaszcza w tych popularnych miastach europejskich, jak Rzym czy Paryż. Wiem z doświadczenia, że większość linii lotniczych nie ma nic przeciwko przewożeniu bukietu kwiatów w samolocie 🙂

Ślub za granicą? Jestem na TAK! z życia fotografa

Ślub w konsulacie, kościelny czy w plenerze?

Wielu ludzi uważa, że ślub brany w urzędzie jest trochę bezduszny i bezosobowy. Nie do końca się z tym zgadzam, ponieważ wszystko zależy od człowieka, który poprowadzi ceremonię – zdarzały mi się śluby w USC, na których wzruszeniom nie było końca podczas składania przysięgi – a wszystko dzięki wspaniałym urzędnikom. Ślub w konsulacie będzie wyglądał dokładnie tak samo, jak w USC – formuła pozostaje niezmienna, ale to tak naprawdę od Was zależy, jak będzie wyglądała ta chwila i tutaj nie ma znaczenia miejsce. No, może poza tym, że z konsulatu w Barcelonie wychodzicie wprost na ulicę pełną słonecznego gwaru i palm, a do plaży macie 15 minut taksówką 😉

Ślub kościelny za granicą jest nieco trudniejszy do zorganizowania. Zazwyczaj trzeba najpierw wziąć ślub cywilny, odbyć przygotowania przedmałżeńskie, skompletować wszystkie dokumenty w swoich parafiach, przetłumaczyć je na język państwowy, w miejscu gdzie chcecie wziąć ślub i poprzez Kurię wysłać dokumenty do wybranego kościoła. Warto mieć zaprzyjaźnionego księdza, który pomoże w tych formalnościach, a najlepiej zacząć tę przygodę wizytą w Waszej Kurii i zapytać u źródła, jak wszystko powinno wyglądać od początku do końca.

Piękną alternatywą dla tych dwóch ślubów jest stający się coraz bardziej popularny ostatnio – ślub humanistyczny. To moim zdaniem najlepsze i najprostsze rozwiązanie, jeśli chcecie uniknąć formalności za granicą. Taki ślub możecie wziąć gdziekolwiek zechcecie – na plaży, w lesie, na klifie, na tarasie z panoramą na Wasze ulubione miasto. Oczywiście ślub humanistyczny nie ma żadnego odniesienia prawnego, ale wiecie co może mieć w zamian? Olbrzymi ładunek emocjonalny! To Wy piszecie swoje przysięgi, a ślubu udziela Wam bliska osoba, bez pośpiechu, w radości i wzruszeniu 😉 O ślubach humanistycznych pięknie opowiadali ostatnio Asia i Szymon w podcaście Pimp My Party Krzyśka Krzemińskiego. Posłuchajcie koniecznie, nawet jeśli ślub macie już za sobą!

PIMP MY PARTY – Ślub Humanistyczny

Ślub za granicą? Jestem na TAK! z życia fotografa

Gdzie w takim razie najlepiej wziąć ślub za granicą?

Wśród Polaków zdecydowanie najpopularniejszy jest Rzym – i wcale się nie dziwię! W marcu rozpoczęłam swój sezon ślubny właśnie tam, w Wiecznym Mieście, i gdybym mogła, pofrunęłabym z powrotem już dziś. To bardzo romantyczne miasto, z mnóstwem pięknych miejsc na beztroskie poślubne szaleństwa 🙂 Na pewno całym sercem mogę polecić Wam Barceloną, gdzie mieszkałam ponad rok. Atmosfery tego miasta nie da się porównać z niczym innym, poza tym prawie zawsze gwarantuje dobrą pogodę i zawsze (zawsze!) przepyszne jedzenie. Gdybym miała wymyślić sobie najbardziej klimatyczne i niecodzienne miejsce na ślub, postawiłabym chyba na Skandynawię i jakieś piękne nadmorskie wybrzeże. Bardzo popularna ostatnio Islandia też zachwyca niecodziennymi widokami i pięknymi pejzażami.

Ślub za granicą? Jestem na TAK! z życia fotografa Ślub za granicą? Jestem na TAK! z życia fotografa

A teraz chciałabym posłuchać Waszego zdania na ten temat! Spotkaliście się kiedyś z takim rozwiązaniem? A może sami byliście na ślubie w innym państwie? Jeśli tak, koniecznie opowiedzcie jak to wyglądało! W kolejnym poście bardzo chętnie opowiem Wam, jak wygląda taki ślub z perspektywy fotografa 🙂

You Might Also Like

  • Angelika

    Moi przyjaciele brali ślub za granicą – w Lizbonie! Nie pamiętam dokładnie szczegółów i jakie formalności załatwiali, ale atmosfera i zdjęcia były magiczne 🙂 Pozazdrościć takiego szaleństwa! Koniecznie napisz jak to wygląda z perspektywy fotografa!

    • W Lizbonie musiało być magicznie! Napiszę na pewno, bo to wcale nie takie proste jak się może wydawać z zewnątrz 😉 Pozdrawiam!

  • Aldona

    Rok temu wzielismy slub na Malcie i byla to jedna z lepszych decyzji jakie podjelismy do tej pory. Oboje mamy dosc male rodziny, wiec jeszcze latwiej bylo Nam sie zdecydowac. Madziu powodzenia w przygotowaniach. Troche jest z tym pracy i stresu, ale takiego dobrego 🙂 Czekam na dalsza czesc 🙂

    • Ojej, na Malcie musiało być cudownie! Słońce, morze, te widoki! 🙂 Fantastyczna decyzja 🙂 Na pewno będzie druga część tego wpisu – ze strony fotografa! I dziękuję za życzenia, damy radę – też będzie pięknie 🙂

  • Patrycja

    piękne zdjęcia! ;))

FreshMail.pl